Klient pominął filtr, żeby nie tracić ciśnienia. Efekt? Jeden elektrozawór przestał działać.
Lecz mimo iż ciśnienie było wysokie, co wskazywał podłączony do instalacji manometr, zraszacze jednej z sekcji nie chciały się podnieść. Po odkręceniu połączenia przy elektrozaworze okazało się, że na wyjściu nie ma przepływu.
Klient uznał, że elektrozawory są uszkodzone i przyjechał, aby wymienić je na nowe.
Podczas sprawdzenia wystarczyło rozkręcić jeden elektrozawór. W jego wnętrzu znajdowały się drobne kamyczki i piasek, które dostały się do instalacji podczas pierwszego uruchomienia.
Drobne zanieczyszczenia blokują membranę elektrozaworu i uniemożliwiają jego otwarcie.
W tym przypadku pompa zassała zanieczyszczenia z dna studni, które trafiły bezpośrednio do instalacji.
Klient nie zastosował filtra, ponieważ obawiał się spadku ciśnienia. W praktyce doprowadziło to do unieruchomienia pierwszej sekcji całkowicie, a w drugiej do ograniczenia pracy zraszaczy.
Wniosek?
Filtr to nie dodatek — to obowiązkowy element każdej instalacji nawadniania. Bez niego ryzykujesz unieruchomienie systemu już przy pierwszym uruchomieniu.
Zobacz filtry do systemów nawadniania ogrodów
Autor: Cezariusz Szlachcic – praktyk systemów nawadniania z 30-letnim doświadczeniem.